Przejdź do głównej zawartości

Posty

Es kotzt mich maximal an.

Siedząc w premedykatorni i kwalifikując do znieczulenia mam około 40 do 50% sytuacji z cyklu:

Ja: Dzień Dobry, przychodzi Pan do naszego szpitala, ponieważ ?

Pacjent/Pacjentka: Przychodzę, ponieważ Pan Doktor powiedział, ze muszę sobie zoperować (kolano/staw biodrowy, pęcherzyk żółciowy/staw barkowy wpisz wymaluj)

Ja: (przypominam sobie w tym momencie ten urywek z filmu) - 

Człowiek spodziewa się ze pacjent powie - od lat boli mnie kolano, zjadłem tonę leków, nie daje już rady, nie.

A plan wzrostów trzeba wykonać. Wzrosty, synergie kurwa.


 A czasami 12 dni później spotykasz na kolejnym dyżurze takiego pacjenta. Wypisując jego akt zgonu.

Bo miała być artroskopia barku. No i była. Tyle ze po zabiegu poszedl na stacje a tam dostal zatorowosci plucnej. Reanimowany, lizowany - umiera potem na OIOMIE.

W zasadzie to nic takiego, najważniejsze jest to aby wszystkie procedury wpisać w system.

W zasadzie jak komus cos zrobie to sie nic nie stanie, ale jak uszczuple wynik finansowy to moge miec …
Najnowsze posty

mam ciezka depresje

i nie pomagają male zakupy typu nowe auto czy wypad gdzieś w góry.

pogorszyło mi się ostatnio. Nie, nie słyszę głosów w głowie.

Siedzę na dyżurze. Przypadkiem spotkałem rumuńską lekarkę. No i gadka szmatka, okazało się ze jej szwagierka pracuje w miejscu gdzie ja pracowałem w 2009 roku.

Minęło 10 lat. Problem tylko w tym, ze ona już tam w 2009 roku 4 lata pracowała. 

w 14 lat dalej nie jest Facharztem bo jej szef nie pozwolił ukończyć programu specjalizacji. Murzyn w kitlu ma zapierdalać i nie dyskutowac. 

Następnego dnia raport - odprawa.

No i co się okazało. Okazało się ze jest mala afera. W środę  pacjent miał narkozę do operacji wszczepienia stawu biodrowego. Po operacji się nie wybudził normalnie. No i do dziś wprawdzie oddycha samodzielnie nie potrzebuje katecholamin ale nie ma z nim kontaktu slowno-logicznego.

Nie wiadomo co się stało. Neurolodzy niczego nie widza, neuroradiolodzy także, mimo zrobienia diagnostyki ponownie 48 godzin po.

Uwaga. Teraz najlepsze. Szef mnie spizgal na…

ich will die Belegung...czyli o przyslowiowym bezczeszczeniu zwlok.

Ostatni dyzur.

Spokoj. Tylko 4 periduralki do porodu. Jedno zwichniecie stawu barkowego do nastawienia.

Spokoj byl. Do czasu.

Nie, nie bylo wypadku masowego, reanimacji noworodka czy czegos strasznego klinicznie.

Jak zwykle było strasznie etycznie i moralnie.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Internistka dyzurna zadzwonila 0 03:20 rano  i poprosila mnie o przyjecie pacjentki na Intermediate Care. Rozsiany proces nowotworowy, stan terminalny. W papierach DNR czyli nie renimujemy, nie intubujemy.

Zeby byc milym nie robiłem problemów. Zgodziłem się na przyjecie. Tak na pierwszy rzut oka - perfuzor z Morfiny i tlen i pozwolic chorej w spokoju odejść. Ponieważ - masa ciała 28kg, tętno 138/min, ciśnienie nieoznaczalne.

Za chwile zadzwonił telefon. Pani Oberärztin z domu zarządziła zakładanie krwawego pomiaru ciśnienia, centralnego cewnika żylnego i intubacji. Kulturalnie kazalem jej spierdalac, bo oberärztin interny to sobie moze …

szajse bialy murzyn.

Normalnosc i relaks rodzinny. W takich okolicach.




powrót do normalności. Duży zgrzyt.

W poniedziałek wykurwiono mnie na premedykatornie. Czyli przychodzą pacjenci do zabiegów.
 Niczym do lekarza rodzinnego. Trzeba z nimi pogadać o znieczuleniu, o tym co maja brać czego nie , zbadać, papiery podpisać. Robota o wiele ważniejsza niż w OP bo gdy sie tu popełni błędy to może mieć to przykre konsekwencje. Juz nie wspominając o tym ze w OP pracujesz z pacjentem a w premedykatorni z papierami.

Papiery sa po pierwsze o wiele ważniejsze niż pacjenci w tym skurwionym chlewie jakim stała się medycyna a po drugie gdy w OP coś się schrzani to zawsze jest to powikłanie i w zależności od politycznej pozycji w hierarchii można się wybronić. Sprawie łeb ukręcić. A kto umarł ten nie żyje.

Jak coś napiszesz to jest papier i dowód i można się zawsze przyjebać. Z okazji braku okazji.

W moim lazarecie panuje moda na robienie każdemu pacjentowi kwalifikowanemu do przezcewkowej prostatektomii  SPA. Spinal An…

urojenia wielkosciowe. Pielegniarska dystymia.

Robie sobie przerwę w grafomanii kiedy jakieś chujeczki spróbują mnie wkurwić bardziej niż zwykle. W piątek było ostro, bo mnie szef pojechał po morale w swoim stylu.

Dyżur. o 7 rano spotkałem pielęgniarkę anestezjologiczna, co dyżur kończyła swój 24 godzinny.

Ta pielęgniarka mogłaby być moja matka- brakuje jej z tego co powiedziała 7 lat do emerytury. Niemcy i ich 67 rok.

Zaryczana i zaszlochana z czerwonymi oczami od histerii -myślałem wiec ze jakiś poród był traumatyczny ze dziecko nie żyje czy w stanie krytycznym  - nie, powód był prozaiczny.

W piątek, przy okazji dwutygodniowego urlopu mojego szefa -nie tylko mnie pojechano po rajtach.

Mojej pielęgniarce się dostało za całokształt. Wiecie jak maja kobiety - próbują tłumaczyć i racjonalizować. No wiec mój milusiński szef powiedział jej ze albo ja wypierdoli z roboty albo ja wykończy. Do kobiety która tez mogłaby być jego matka.

No i standardzik - wiesz, ja ze swojej pielęgniarskiej pensji zrzucałam się na Gutschein na to żeby jak …

Szpitalne party

Mój szef ma urlop.

Z tej okazji ludzie w lazarecie się przygotowali. Na dachu lazaretu na balkonie brodzik dziecięcy i plażowy parasol . Wiadrami od śmieci nosiliśmy wodę z pokoju dyżurnego aby go napełnić. Pojawił się parasol plażowy i lody. A wieczorem wino musujące degustowane.

Wprawdzie malizna traciło bo tylko symbolicznie, ale mieliśmy wszyscy dyzur. Jakbyśmy dali ostrzej w palnik to wszyscy raus z roboty.

Impreza była z okazji urlopu szefa. Mówiąc enigmatycznie wszyscy cieszyli się ze ów ma urlop. Odnoszę wrażenie ze niektórzy z urlopu szefa cieszyli się bardziej niż on sam.