sobota, 17 sierpnia 2019

hajse szajse wird noch hajzer

Akcje Deutsche Banku najtańsze w historii-

Tak sobie popatrzmy na topnienie...Es schmelzt, es ist stinkend, Level C, Level C...


Przypominam tylko, ze w 2008 byl kryzys z bankami i AIG, co sobie kredytów subprime narobiono i bylismy too big to fail, too big to jail.

A nie tak dawno temu byla sobie kolejna bajeczka o Swedbanku i Danske Banku. Co to sobie towarzysze niby wyprali miliardy Euro i ...ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Widzicie, to bajeczki są dla naiwnych. Spróbujcie do dowolnego banku w Europie czy w CH zanieść takie grosze jak 3 miliony CHF i zobaczycie ile biurwokracji zajmuje cos takiego. Jak sprawdzane są historie wiarygodności finansowej, zdolności  kredytowej i jakie uprawnienia daje się bankowi, by informował odpowiednich smutnych panów o tym kim wy skąd co gdzie po co i dlaczego.

Pomijajmy juz fakt, ze Deutsche Bank jest tak niemiecki jak ja jestem helwetem, szwajcarem. A te slupy w stanie Delaware na ktorych stoi odpowiedzialnosc za czesc inwestycyjna DB to chyba nikomu nie przeszkadzaja. W Delaware nie takie rzeczy widziano.

Zreszta DB wadzi Imperium Wolnosci dosc dlugo i Imperium Wolnosci chce ostatnio w ciesninie Ormuz poszalec, Niemcy odmowily interwencji i cos sie ..oczko sie odkleilo temu misiu, temu Deutsche Bank Misiu.

To bajeczki dla gawiedzi i grzecznych dzieci, bo zrobienie wałeczka w tej skali bez wiedzy i zgody specjalnych służb jest niemożliwe. Deep state sobie robi interesy a gawiedź jest do ewentualnego backupu gdy coś nie pójdzie

Ciekawy jestem co wymysla w Europejskim Banku Centralnym aby znowu zjeść te żabę. Ja przerzuciłbym koszty tego na podatników w Europie -zrolowałbym ten dług. Niech populus zapłaci.

Patrząc na to co się dzieje na świecie to aby wierzyć w jakakolwiek emeryturę (nie tylko te z ZUSu bo systemy Europy splajtowały) to trzeba mieć bardzo dobry towar.

Kiedyś krachy resetowano wojna. Dzis jest inaczej. Tylko każdy kolejny kryzys powoduje ze Ci sami potem sa tylko bogatsi.

Jak to bylo - uwierzcie we Mnie a zostaniecie zbawieni?

Teraz raczej -uwierzcie we mnie, a zostaniecie ograbieni i zadłużeni. Razem z waszymi dziećmi i wnukami. A my dalej będziemy przy korycie.  Przecież to ulica zapłaci spadkiem jakości życia za przywileje grania bankierów w ruletkę subprime i derywat.

Ten system musi upaść teraz i zaraz.

oberarzt grillowany politycznie

W moim lazarecie jest jeden z Oberarztow, Niemiec, ponad 2 metrowy bysio, z poruszania sie trochę misiowaty, ale przyjemny facet w pracy i rozmowie. Nazwijmy go tutaj Herr Oberarzt Shrek. Pacjenci go uwielbiają. On jest emitentem spokoju. Zresztą to nie mój wymysł - jedna z pacjentek mówi mi -gdzie jest Doktor Shrek?

Jak w każdym lazarecie, oddziale,m szkole, banku, wszędzie gdzie pracują ludzie są układy i układziki i międzyludzkie relacje..

Mamy tez jedna Oberärztin, coś umie, jest dobra, dużo czyta ale wygląda jak króliczek Duracell. Jakby ciągle przed praca robiła za czytnik... czytnik czyli wiecie - Read Mode - Track1 and Track 2, a ścieżki długie z kokainy. Maniczna i chaotyczna, jakby dostała z 75mg pregabaliny lub węglan litu...Nazwijmy ja Frau Doktor Kraft.

Dodatkowo mam jedna ze specjalistek, która strasznie źle mówi po niemiecku. Chorwatkę, delikatnie specjalna - kobieta z Zagrzebia, bardzo dużo umie i wie. Strasznie się jednak meczy - dra z niej lacha i robią sobie z niej jaja ale nie ze złośliwości...raczej z reakcji na to co ona robi. Ona ma kompleks niższości i się wkurwia na swój zawodowy downgrade. Utkwiła w lazarecie na zadupiu a w Zagrzebiu była kimś. No i ma patologiczna chęć walki ze wszystkimi. Jest specjalista a z doktorem Shreckiem przed 6 laty przegrała współzawodnictwo o Oberarzta. On jest Oberarztem a ona została Facharztem tak jak była. Psychologicznie duma kobieca została urażona i ma swój prywatny powód do zawiści czy nienawiści. Nazwijmy ja Frau Doktor Hass.

Jakis tydzień temu ortopedzi operowali stulatka ze złamaniem spiralnym uda. Mialo trwać krotko ale trwało jak zwykle 5 godzin. Wszyscy wkurwieni. Zostałem dwie godziny dłużej w Sali i nie było problemu, zadzwoniłem do zony by odebrała dzieci z przedszkola i luzik. Jednak tylko do momentu...gdy fakt mojego przebywania w sali nr 7 odkryła mająca dyżur na OIOM Frau Oberärztin Kraft.

Ale jak to Ty tutaj, Shrek powinien być w sali...A ja ze ja jestem...A ta wyeksplodowala-- co to ma kurwa być, ze on w domu mając dyżur pod telefonem i młodych wykorzystuje, no nie ma opcji... no i aferę kręcić zaczyna, bierze telefon i dzwoni do niego na komórkę i go zaczyna opierdalać z góry na dol i z dołu do góry... Frau Doktor Kraft nie znosi Herr Doktora Shreka. Zresztą ostatnio przynosi mi kawę i mi mówi - jakbyś potrzebował pomocy to dzwon do mnie to przyjadę, ten idiota to umie tylko Bratwursty wpierdalać... To ze mnie zamurowało to jedno, ale nie wolno zajmować stanowiska żeby nie zrobić sobie wroga...

Duzo tekstu ktorki wniosek -w lazarecie Shreck i Kraft za soba nie przepadają. Kraft oczywiście następnego dnia aferę rozkręciła na całego ze co z Arbeitsgesetzt i co w ogóle tu się odpierdala ze Shrek takie rzeczy robi..a kobiety już wiedza jak szefa podszczuć i Shreck miał ciężki tydzień.

W niemczech sprawy sa proste jak w wojsku. Dawnym Wojsku. Hierarchia wygląda prosto : Chefarzt -->leitender Oberarzt--> Oberarzt-->Facharzt -->Assistenzarzt. No wiec Shrek w czwartek miał dyżur pod telefonem i Ortopedzi coś operowali dłużej jak zwykle., Ortopedzi w moim lazarecie operują średnio 3x dłużej niż w poprzednim co ma związek oczywiście z ilością powikłań typu pooperacyjne zakażenia ran czy w ogóle infekcje w obrębie protez. Ich Ordynator jest na wylocie - korpobiurwa umie tylko wywalać bo wierzy ze jakość to w Excelu można zrobić.

Typowy scenariusz jak z życia zmieszanego z brazylijska telenowela. Pani Fachärztin Hass znieczulała. Oberarzt Shrek miał dyżur pod telefonem i wpadł popatrzeć co się dzieje. No i jak wiadomo przyszedl na sale do Pani Fachärztin Hass.

Tam było typowo czyli nie będziemy długo operować i nie będzie dużo  krwawic.

Wpada na sale Oberarzt Shrek i patrzy ze w Cell Saverze 150ml krwi, wokół w promieniu 3m czerwono a Fachärztin Hass daje Efedryne bo ciśnienie 75/45. No i jej mówi ze dając kolejna 4ta ampułkę efedryny to ona nie musi mieć odpowiedzi. Zeby było śmieszniej on może mieć racje bo efedryna podawana często daje tachyfilaksje. Czasami już po drugiej ampułce nie ma takiej odpowiedzi układu naczyniowego.

Pani Fachärztin Hass tylko tego trzeba było. Nie rozumiejąc zbytnio o co chodzi pomyliła to z reakcja typu ZAS czyli centralny zespól antycholinergiczny.  Wiec zaczela go jechac ze gdzie on takie bzdury wyczytal, ze zespol antycholinergiczny jest po efedrynie? Dodala nawet - nie wstyd Panu być Oberarztem jak Pan nie ma elementarnych podstaw?

Jak sie do kogoś ma zle energie to czasami nawet w przyjebaniu się z okazji braku okazji nie wychodzi.

Cyrk był taki, ze ortopedom operującym się żenadometry poprzepalały.

A Oberarzt Shrek był cool i spokojny i jej powiedział - Pani jest Facharztem i powinna Pani uwzględnić uwagi Oberarzta po czym spokojnie wyszedł.  Dolał oliwy do ognia, dostała znowu w twarz. Ambicja i kompleksy zostały znowu tknięte kijem i won sterkobilinogenu roznosi się obficie.

No wiec wczoraj siedziałem sobie na intensywnej i wysłuchiwałem mimo woli jak knuje Fachärztin Hass z Oberärztin Kraft, jak gościa grillować chcą. Sojusz jajników przeciwko patriarchatowi i szowinistycznej dominacji. Moj żenadometr notował wartości pozaskalowe.

Tak sie wiec zyje. Stanowimy jeden zespół, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Tja, sicher.

 


czwartek, 15 sierpnia 2019

Czyżby już ?

czy kryzys się zaczyna? Kryzys, w którym znowu Ci too big to fail ,too big to  jail będą więksi i silniejsi, a rachuneczek zapłacą szaraczkowie?

Czy skończy się to runem na Deutsche Bank? Deutsche Bank stanowi obecnie u jankesów w Imperium Wolności cierń w oku. Run na Deutsche Bank to moim zdaniem koniec UE.

Przy okazji tsunami zmiecie system jaki znamy. Nie sadze aby UE to wytrzymało. Ledwo udało się poupychać trupy w szafie po tym jak niemieckie i francuskie banki robiły deale w Grecji i trzeba było je ratować, pardon, ratować Grecję....

Ledwo udało się zdusić pożar we włoskim systemie bankowym. Ledwo EBC pokombinował, aby smród Banca Monte dei Paschi di Siena nie zadziałał jak zapalnik...

Rosja, Chiny gromadzą żółty metal. Ilość trupów w Commerzbanku powoduje to, ze podobno jest on technicznym bankrutem. Ptaszki śpiewają, ze toksyczne śmieciowe aktywa trzeba w nim upchnąć i rynek zniesie bardziej położenie Commerzbanku niż Deutsche Banku, dlatego odwołano fuzje...

Cokolwiek się stanie to w dzisiejszej globalizacji i umoczeniu wszystkich w derywaty ani UBS, ani Credit Suisse nie przetrwają zawieruchy. Nacjonalizacja? Zapłacę ja i Pan, Pani? Nie sadze żeby SNB po to drukował franki z powietrza, aby nie zrobić kolegom dobrze...

Nawet taki bankier.pl podaje ze w dwa lata szwajcarski bank centralny wydrukował sobie z powietrza 200 miliardów CHF.

Fajnie.

Jak poczytacie tego bloga - to włos się jeży na głowie. 

Tymczasem w Szwajcarii w jednym ze szpitali zabrakło pieniędzy na wypłaty. Sprawy znane z PL czy DE - i tu z uporem dementywnej babci powtarzam - system opieki zdrowotnej nie ma przyszłości w warunkach industrialnego lazaretu. Jeśli nie jesteś z bandy to nie ma sensu pracować w lazarecie. Tylko indywidualna praktyka i tylko prace w ramach polskiego - wizyta 150 PLN się należy.

środa, 14 sierpnia 2019

Gorące gówno.

 (Uwaga. Z oczywistych przyczyn poniższa historia jest fikcyjna, zmyślona, wszelkie podobieństwa co do faktów są przypadkowe, autor nie ponosi ze względu na  zespół Delbrücka żadnej odpowiedzialności).

Prywatne lepsiejsze.Winda windzie liny nie przegryzie.

Jest sobie pacjent lat 26. Wysportowany młody student. Dbający o siebie. Wrócił z urlopu w Australii i poddał się laparoskopowej operacji przepukliny pachwinowej w jednej z lepsiejszych prywatnych tak zwanych klinik

Sytuacja się polonizuje czyli znane z Polski motywy panują. Mjetek zakłada prywatna ``klynyke`` a ze wiele lat pracował w państwowym lazarecie i dobrze zna się z Wieśkiem, Cześkiem i Zdziskiem, co w owej państwowej klinice dalej pracują to jak coś się spierdoli to tak zwane ``gorące gówno`` się wrzuci jako koszty do innego lazaretu. Chłopaki sobie przysługi udzielają - a to my wrzucimy wam gorące gówno jako koszty a to ja Was na referat zaproszę. Hajs Wy szpitalnicy dostaniecie za pseudonaukowy bełkot ale fakturka dla mnie prywaciarza będzie i gites będzie, bo fakturka to koszty moje i wszyscy zadowoleni będziemy.

Uwaga! Terminem gorące gówno nie określa się w żaden sposób pacjenta jako człowieka - to określenie definiuje fatalny i źle rokujacy stan kliniczny. Czasami mówimy - killed by physician.

Tu nie ma żadnych ukrytych znaczeń. Wszyscy chcą zarabiać a zasady są proste. Zyski nasze koszty wasze. Zyski prywatyzujemy koszty uspołeczniamy.

W opisywanym przypadku podczas rutynowej, planowej operacji pacjenta sperforowano jelito cienkie. Zrobiono w nim dziurę narzędziem do laparoskopii i jego zawartość zaczęła się wylewać do brzucha.

Ot, powikłanie. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Nie ma tu ani chwili sensacji, ani czegokolwiek, no zdarza się. Najlepszym.

W tym przypadku powikłanie było zatajane i wyparte ze świadomości. Co, ja mam mieć komplikacje, ja? Jestem tak zajebisty ze to mogą mieć inni, mnie się nie zdarza.

Powikłanie to zostało wyparte ze (samo-)świadomości operatora. Przeciągnięto diagnostykę  -o ile samo rozwalenie jelita przy laparoskopowym zabiegu jest powikłaniem a nie błędem, to już wypieranie powikłania ze świadomości -już nie.

Pacjent leżał sobie w pięknym pokoiku prywatnej klynyky z rozwalonym jelitem. Wprawdzie skarżył się na bóle to robiono z niego wariata i wpisano nawet histerie w papierki... Kompensował kompensował ale w końcu po 3 dniach  wszelkie fizjologiczne mechanizmy kompensacji się wyczerpały... We wstrząsie septycznym bez ciśnienia znaleziony w łóżku przez pielęgniarkę - kolega pojechał jako Notarzt - okazało się ze:

Puls nitkowaty 190/min
Ciśnienie nieoznaczalne
nieprzytomny, oddech 90-110/minute

No i mój kolega wezwał śmigłowiec. Bo stwierdził ze jadąc do kliniki uniwersyteckiej nie dowiozą.

Przyleciała szwajcarska REGA bo niemiecki Christoph miał Einsatz na autostradzie. Wszystko szlo sprawnie. Transfer do Kliniki Uniwersyteckiej we Fryburgu Bryzgowijskim planowany. Ledwo wystartowali pacjent zaczął się pogarszać i decyzja była jedna - nie chcemy zgonu na pokładzie, lecimy  do najbliższego lazaretu z OIOMem i chirurgia trzewna i tak trafili do mnie na dyżur.

Przy przyjęciu pacjent na tyle niestabilny na katecholaminach - Noradrenalina lecąca na 20 mikrogramow/kg/minute oraz dobutamina wysoko, ze przy probie zmiany pozycji ciała niestabilny...na terlipresynie udało się go  przełożyć z helikoptera i do Schockraumu.

Pierwsza gazometria to nie wierzyliśmy własnym oczom - mleczan nieoznaczalny a urządzenie podaje do 15mmol/l, pH krwi tętniczej prawie 7,0. Cały czas wstrząs septyczny. Jak ten biedny człowiek mógł to mimo wszystko jeszcze kompensować to nie wiem.

Po założeniu centralnego cewnika i normalnym labor widać było rabdomiolize. Wstrząs septyczny z dodatkiem abdominal compartment syndrome.

Eksploracyjna laparotomia - masywna martwica jelita cienkiego, perforacje okrężnicy. Pelno ropy w w miednicy mniejszej. Resekcja jelita cienkiego. Dodatkowo prawa hemikolektomia. Szok dla rodziny w środku nocy ze syn rozcięty od wyrostka mieczykowatego po spojenie łonowe. Martwica moszny - wezwany urolog wykluczył wprawdzie gangrene Fourniera ale częściowo resekowano.

W posiewie za dwa dni Acetinobacter baumani.

Caly czas walka tydzien, PICCO robie regularnie, caly czas....maksymalna terapia...Katecholaminy lecą w  takich dawkach ze dłonie i stopy czarne, mleczan rośnie, buforowanie Trisem nie daje efektów, hemodializa leci już ciągle, niewydolność wielonarządowa nie ustępuje...

Tyle ze przegrywamy. Teraz jest prawie wpół do szóstej rano a ja mam nadzieje ze on mi nie pójdzie przed 08:00 bo o 08:00 mam koniec dyżuru... W przerwach pomiędzy pisaniem Verlaufsbogen i robieniem PICCO  mam ochotę się wyrzygać.

Zastępcą szefa ordynatora chirurgii w moim lazarecie jest Pani Chirurg. Pani Chirurg z która rozmawiałem przezywa w tym roku czwarte powikłanie gdzie 3 pacjentów powiększyło grono Aniolow.

Babka jako Leitende Oberärztin próbowała coś zrobić i ma tylko wrogów. Najpierw zadzwoniła po drugim powikłaniu pogadać z nimi ale kazali jej spierdalać. Pewne ryby grube sa nie do ruszenia. Zgłosiła do prokuratury sprawę i Kripo informowała ale sprawie łeb ukręcono - wszystko może być unglaubwürdig.

Parafrazując słowa Erich Maria Remarque - na zachodzie bez zmian.

niedziela, 11 sierpnia 2019

leczenie w Polsce, update

wspomniałem już o bareizmach i problemach ojca z mini-zabiegiem.

W czwartek wieczorem okazało się ze w piątek tez nie było ku rozwiązaniu problemu  -ale o dziwo jak na mitycznym zachodzie - rano odprawa - i jak chirurg reki usłyszał ze pacjent jest do zabiegu trwającego 10 do 15 minut od wtorku to zareagował mniej więcej tak:

Następnie w krótkich żołnierskich słowach skomentował postępowanie zespołu,  rzucając słowami na k. powszechnie uważanymi za obelżywe. Samemu znieczulił lokalnie, poczekał może ze dwie minuty, po kolejnych 15 minutach było po sprawie. Dodatkowo pokurwil się z kimś przez telefon ze jak to planują jak taka drobnostkę to on mógł od reki we wtorek zrobić i nie trzeba było całego cyrku z przyjęciem.

Da się?! Nawet w PL się da, jak się komuś chce.  

Moj ojciec był w domu wprawdzie o 10:30 ale tylko dlatego ze jeszcze sobie zakupy zrobil w centrum handlowym.

Natomiast ten okolo 50 letni lekarz chirurg reki miał pod koniec operacji dyskusje tych wszystkich wyluzowanych leserów ze czego znowu aferę kreci, przecież nic się nie stało. 

No faktycznie, pensja wpływa na czas wiec mamy wywalone a tobie nadgorliwcu jak sie chce pracować to tyraj.


piątek, 9 sierpnia 2019

leczenie w Polsce - Bareizmy i odmienne stany swiadomosci. Polskie lecznictwo to bogata instytucja.

i będąc skonfrontowanym z doświadczeniami mojego ojca - polskie szpitale są bogatsze od szwajcarskich.

Moj ojciec zechciał się operować w Polsce na banalna z medycznego punktu widzenia przypadłość - zespól cieśni nadgarstka, Carpal Tunnel Syndrome. 

Na początek jak taka operacja organizacyjnie wygląda w Szwajcarii/Niemczech.

Pacjent ma rozmowę z anestezjologiem. Na przykład tydzień wcześniej -premedykacja, badanie, wedle potrzeby dalsza diagnostyka  i podpisanie papierków. Wszystkie ewentualne badania lecą podobnie jak w PL przez rodzinnego, jedyna różnica jest taka, ze rodzinny w CH zarabia na tym w modelu fee for service a nie jak w PL dostaje kurwicy serca ze ma zapieprz w ramach swej marnej stawki kapitacyjnej.

Technicznie jednak czy to w CH czy w DE wyznaczany jest termin przyjęcia do lazaretu. Tryb ambulatoryjny czyli pacjent sobie przychodzi na Recepcje szpitala o 06:45 rano najczęściej, tam szybko sprawnie na Tagesstation/Ambulante Station/Tageschirurgie i tam jest najpóźniej około 07:00 przyjmowany. Szybko sprawnie wszystko biurwokratyczne sprawdzenie papierów etc. i o 07:20 jest na bloku. 10 minut później taki lekarz rezydent robi mu albo blok splotu barkowego z dostępu pachowego i to tak aby najpóźniej o godzinie 07:55 było Op-Freigabe czyli ``uwolnienie chirurgiczne``. Ciecie skórne musi być przed 08:00. Operacja najczęściej trwa 10 najdłużej 15 minut, o 08:20 jest taki pacjent w wybudzeniowce. Około 09:00 przychodzi inny rezydent np. ortopedii i takiego po sprawdzeniu wywala do domu jeśli nie krwawi rana i wszystko jest ok.

Alternatywa anestezjologiczna do blokady regionalnej z USG jest inna blokada regionalna - IVRA Intravenöse Regionalanästhesie czyli znieczulenie odcinkowe dożylne czy z chloroprokaina czy lidokaina. Zalezy jak lezy i preferencje. Blok Biera działa krócej ale różnie jest z preferencjami operatorów -jak działa krócej to trzeba pacjentowi albo wypisać receptę na leki przeciwbólowe typu Ibuprofen etc. a to czas i koszt wiec preferują blokady regionalne etc.

 W każdym razie unika się strasznie znieczulenia ogólnego nawet takiej Kurznarkose ze względów stricte ekonomicznych - jak robi się narkozę to trzeba do wybudzeniowki na dłużej. Dłużej oznacza koszty a te tnij i ryzykuj -jak ktoś umrze to a kto umarł ten nie żyje. Szekle się zgadzają jedziemy dalej.

Zresztą praca jest jak na taśmie. Jak pacjent wjeżdża na sale i zanim w ogóle zaczną układać rękę na stoliku do operacji masz następnego nowego pacjenta w przedsionku sali. Zostawiasz tego któremu zrobiłeś blokadę pod opieka pielęgniarki anestezjologicznej i robisz następnemu blok. Po tych 12 minutach bo tyle czasu jest przewidziane na to wracasz na sale i taśmowo to leci. Jeden anestezjolog i dwie pielęgniarki i jak blok robisz dłużej niż 15 minut to jest afera. Kiedyś w ciągu dnia miałem operatorkę reki która w godzinę robiła 4 pacjentów z zespołem cieśni nadgarstka i kłóciła się przy tym z pielęgniarkami operacyjnymi bo chciała robić 5 na godzinę ale te nie wyrabiały ze sprzątaniem narzędzi i sali. Cyrki były. Operator(ka ) jednak nie miała prawie w ogóle powikłań także u pacjentów z cukrzyca czy obciążonych - była szybka i umiała taśmowo operować jak maszyna w fabryce.

Tutaj byłbym bardzo fantasta gdybym twierdził ze wszędzie tak jest. To wszystko zależy od lokalnych układów biurwienno-ordynatorskich. Cudów nie ma.

Zrobienie nawet takiego bloku splotu barkowego w USG z mepiwakaina nie powoduje ze po 30 minutach blokady kończyny nie ma. Ona utrzymuje się w zależności od dawki nawet do kilku godzin.

Sa szpitale w których niezależnie od nacisków politycznych Ordynator anestezjologii mówi -nie ma opcji ja nie wypuszczę do domu pacjenta przed pełnym ustąpieniem blokady. Sa szpitale gdzie pacjentów się prawie  siłą wyrzuca i ile ja awantur już widziałem jak się operator kłócił z pacjentem ze ten ma iść do domu i już. W moich 6 miejscach pracy wywalało się pacjentów z pełnym blokiem do domu i już, w dwóch czekało. Pacjenci oczywiście przychodzą z osoba towarzyszącą i ta ich wiezie do domku.

Bo chodzi tez o to aby nie musieć zapewnić w tym dniu obiadu. Jak mam u siebie na sali chirurgie reki to krótkie operacje typu właśnie dekompresje zespołu cieśni nadgarstka lecą w ilości powiedzmy 6 sztuk do mniej więcej 10:00 a potem już długie operacje na przykład

Duże operacje w obrębie nadgarstka były w trybie jednodniowego pobytu - następnego dnia po śniadanku i kontroli do domku i reszta w przychodni.

Bo obiad wydaje się od 11:30 wiec pacjent wcześniej musi wypatatac do domku. Jak cos mu sie stanie to ma isc na odpowiednik SORu czego ów nigdy nie zrobi chyba ze ma wolne 8 do 14 godzin i mu się nudzi.

Ale taki pierwszy pacjent to jak czasami miałem zmianę ze ktoś mnie o 08:30 wysłał z sali operacyjnej na premedykacje to czasami widziałem ze ten, którego operowano 0 07:55 rano wsiadał o 09:00 do taksówki i jechał do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Konkluzja jest w zasadzie jedna. Zawsze wszystko było za wolno, za mało, można więcej i szybciej a lazaret i tak ma długi. Długi szpitalne są zawsze i wszędzie bo biurwy żyją z długów.  A tak to wszyscy się przyzwyczaili i jest.

Tymczasem w Polsce. Niby nie powinienem oceniać po jednym przypadku....

Przyjęli mi ojca we wtorek do lazaretu bo w trybie ambulatoryjnym nie nada. Nie ma takiej kurwa możliwości. Tu jest Polska i tu  będzie tak i już.

Wysłałem ojca ze wszystkimi aktualnymi badaniami. EKG, Laboratoryjne, ECHO, spis leków a ma nadciśnienie. Wszystkie badania z drugiej polowy lipca 2019 - aktualne.

Nie, kurwa, nie ma opcji. EKG trzeba zrobić. To od rodzinnego nie ważne, musimy zrobić tu nasze. No nie myślcie ze da się w polskim kurwa lazarecie przyjmując pacjenta we wtorek o 9 rano zrobić tego samego dnia EKG. Termin rzecz święta. My chyba w Polsce się germanizujemy - co se przyjdzie i se myśli ze my tu burdel mamy. Termin ma być. Ale termin mini-operacji w środę...

W Niemczech jak mam pacjenta i chce EKG to sobie sam muszę często go na kozetce położyć i zrobić. Nikogo to nie obchodzi. tu w Polsce luksus, skierowanie na EKG wewnętrzne trzeba aby Halinka to w środę zrobiła bo w środę musi jeszcze raz to anestezjolog zobaczyć. EKG robi dedykowana do tego pielęgniarka. Porządek wszak musi być.

Ale jak ojciec zapytał czy nie może ona zadzwonić i może się da zrobić bez papierka - co se myśli ze se przyjdzie i se po prostu zrobi -klimat z dnia świra 

No wiec koniec końców zrobili to EKG w środę ale o 14:00 a zabieg miał być na 09:30. Zrzucili z planowki.  Nie udało się tez w czwartek zrobić zabiegu bo anestezjolog spremedykowal wszak, ale zapomniał czegoś w systemie zaznaczyć wiec zrzucili. Operacja dziś, w piątek- i to pod warunkiem ze wszystko będzie w porządku. No i chcą go potrzymać przed weekend i w niedziele rano wypisać.

tyle ze patrząc na organizacje tegoż kurwidołka mam pewne obawy ze jeśli tak operują jak są zorganizowani to...

Tymczasem moja mama w Polsce ma okresowe kontrole i ostatnio Grażynka z recepcji pyta:
A ma Pani mammografie?
Mama: tak, robiłam tutaj 3 miesiące temu
Grażynka: to niemożliwe, w systemie mam ze ma Pani mieć za 7 miesięcy termin
Mama: nie, miałam 3 miesiące temu i następną za rok
Grażynka: (prawie eksplodując) Co mi tu opowiada, ze miała mammografie. Nigdy tu nie była, bzdury opowiada
Mama: na spokojnie patrząc na eksplodującą Grażynkę -i zamiast powiedzieć - se zobaczy - dala jej kopie mówiąc proszę (z pieczątkami i podpisami
Grażynka : input-output error

Pomijajac ton i traktowanie - jak myslicie- odosobnione przypadki czy regula?

Bo jeśli reguła to nie tylko finansowanie jest problemem. Mentalność PRL jest nieśmiertelna ale w czasach pislamskiej republiki ludowej i ryczałtu -czy się stoi czy się lezy...

Piszecie mi ze powinienem wracać do PL -uważam ze ja bym się nie mógł w tym absurdystanie odnaleźć, zmiany w mózgu zaszły zbyt daleko, neurodegeneracja. Albo bym wyeksplodowal albo komuś wywalił...w każdym razie chyba by mnie tego samego dnia z roboty wypierdolili, mimo iz praca w PL szuka lekarzy a nie odwrotnie.


czwartek, 8 sierpnia 2019

na problemy stworzone przez biurwe - wincyj biurwy.

podobnie jak na problemy z integracja europejska -wincyj integracji europejskiej.
na problemy z nielegalna imigracja -wincyj imigracji.

W Niemczech jest powolutku ciekawie. Moda na porody domowe cały czas no i wiadomo - poród to jak wiele rzeczy w medycynie - sytuacja dynamiczna. To, ze ma być fizjologiczny i super nie znaczy zawsze, ze takowy będzie. Zdarzają się powikłania. Ubezpieczenia płaca coraz więcej - średnio od 3,2 do 3,6 miliona Euro od zdarzenia.

tutaj kolejny link..

W efekcie mamy taka to sytuacje z rocznymi składeczkami ubezpieczenia OC poloznych:


No i w moim szpitalu padł na położnictwo blady strach a dyrektor mówi zamykamy.. Broker chce ryczałtem od każdej z zatrudnionych położnych 15.000 Euro rocznie. Dyrekcja powiedziała wiec - sprawdzam. Moim zdaniem blef i poker z biurwokratami towarzyszami politycznymi Genossen.

No i mityczny rynek nie znosi powolutku próżni. Downgrade - dyrektorzy lazaretów mówią na pomysły biurw wprost -my musimy mieć EUR wiec nam się to nie kalkuluje, dziękujemy i zamykamy porodówki.
Reakcja biurw nerwowa - położne chcą zrobic urzędniczkami państwowymi -aby Bund płacił za nie. Na problemy stworzone przez biurwę- wincyj biurwy.

Oczywiste dla każdego myślącego byłoby dynamizowanie wyceny porodów aby wzrastające koszty szkodowosci były pokrywane z ubezpieczenia. Tak byłoby najlogiczniej i najtaniej. Jednak nie możemy zapomnieć ze żyjemy w Europie, gdzie rozwiązania prost ei tanie są passe. Pomysły na rozwiązanie problemu są różne - od stworzenia nowego urzędu do spraw tejże szkodowosci z prezesem, oddziałami terenowymi etc. itd. po wspomniane wyżej ustanowienie położnych jako urzędniczek państwowych.

Położna jako urzędnik państwowy w DE to trochę drogi absurd, ale fajny absurd. Niższe podatki niż populacja, wyższe zarobki, wcześniejsza emerytura, prywatne ubezpieczenie zdrowotne na koszt mitycznego podatnika...

No widzicie, przecież od regulacji i wzrostu biurwokracji rośnie dobrobyt i konkurencyjność gospodarki. Możemy konkurować z Chinami w ten sposób przecież.

Tymczasem na lokalna biurwę w moim Landkreisie padł blady strach. Ale jak to chcecie zamknąć porodówkę? Toz tu będzie rewolucja. A w moim lazarecie korpobiurwa gra ostro i mówi - towarzysze biurwokraci z landeskreisamtu, towarzysze, pomożecie, zapłacicie - to tu nie będzie rewolucji i komitety wojewódzkie partyjne nie beda palone i rabowane....

No i tak się powoli tu żyje w tym realnym socjalizmie jakoś.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Ale dlaczego (jeszcze) mnie nie wyjebali

1 lipca zacząłem nowa nowa prace. W szpitalu sieciowym,koncernie. Biurwa komunalna została zastąpiona przez korpobiurwę.

O dziwo po niecałych 3 tygodniach  skończył mi się okres próbny. Normalnie jest w umowie półroczny i wtedy ma się w przypadku powikłania wylot w ciągu 14 dni. Jak się ma nadgodziny to po prostu się wychodzi i więcej nie przychodzi.

Szef mi po trzech tygodniach podpisał świstek że próbny vorbei. Bo rzekomo pasuje do zespołu. O dziwo w ciągu mojej 12 letniej lekarskiej kariery zmieniałem robotę prawie 30 razy. O dziwo w jednym miejscu pracowałem prawie 3 lata.

Czasami robotę zmieniałem po byle kąśliwej uwadze. Raz nie zapomnę jak przyszedł mój szef w trzecim miesiącu mojej pracy. No i ja ładnie dzień dobry Panu a ten był w złym humorze. Jakby to Wam powiedzieć. Przyszedł i mu się przypierdalacz włączył. Popatrzył na mnie i tak nie z tego ni z owego powiedział

Szef:  daktyle w hurcie są chyba tanie, nieprawdaż?
ja: przepraszam, ale nie rozumiem
Szef: małpy robią dokładnie takie samo gówno jak Pan a żrą daktyle kosztują mniej niż Pan dla mojej kliniki
ja: teraz Pan przejmuje narkozę w tej sali. Zegnam ozięble.

(Tyle mnie widziano bo wyrwałem z sali). Poszedłem do kadr i powiedziałem, ze więcej nie przyjdę, zostawiłem klucze, identyfikator i voila.

Jednak chyba mój obecny szef się pospieszył zbytnio podpisując mi szybko ad hoc próbny.

Nie żebym pyskował. Tyle że w swojej karierze nauczyłem się wielu rzeczy. Przychodząc gdzieś to nikt nie powinien być idiotą i kozaczyć. Nigdy nie wolno pokazać że coś się wie i umie będąc gówniarzem w zespole. Najważniejsze w karierze lekarskiej jest to, aby mieć zdolność identyfikacji (potencjalnych) problemów.

W pracy młodego lekarza szpitalnika na specjalizacji najważniejszym czynnikiem decydującym o karierze bywa Pani Halinka, Grażynka czy Bożenka.

Tak jak dokładnie na studiach najważniejszy jest nie Rektor, nie Dziekan a Panie w Dziekanacie. Jak podpadniesz Pani Halince z Dziekanatu a coś chcesz załatwić to po ptokach.

Jak Halinka czy Bożenka pielęgniarka/instrumentariuszka/techniczka powie Ordynatorowi - ten młody mi się nie podoba to masz najprawdopodobniej co najmniej pod górkę i powikłania. Jak Halinka powie ze ten młody to wyżej sra niż dupę ma to masz przejebane jak w radzieckim T-34.

Jak Grażynka powie ze nie masz pojęcia o robocie to już wyleciałeś bo nikt nawet nie będzie się zastanawiał czy to prawda. Nikt nie zapyta. Grażynka tam jest 35 lat i należy do inwentarza budynku jak Lenin do Mauzoleum. Przepadłeś/as.

Taki Chefarzt Ordynator czy to Szwajcaria, Niemcy czy Polska - nie ma czasu zajmować się pi razy drzwi  70% spraw. Dydaktyka i kształcenie młodych lekarzy najczęściej takowemu kolo jego małego przyjaciela lata niczym muchy wokół krowiego ogona na alpejskiej lace.

Wylądowałem na ordynatorskim dywaniku za zakładanie cewnika do znieczulenia w porodzie u kobiet. W moim szpitalu sobie dyżuruje od 3 dnia pracy w nim. Nie znam jeszcze wszystkich upodobań tutejszych anestezjologów. Z racji braków kadrowych...witamy i dyżury.

No i standardem w tutejszym szpitalu jest zakładanie epiduralki w pozycji siedzącej. Bierze się takiej rodzącej każe usiąść i zrobić koci grzbiet by potem między jej wyrostkami kolczystymi gmerać igła w okolicach powiedzmy sobie kanału kręgowego. To ze jest to standardem wiem od wczoraj a minął ponad miesiąc.

Igła Tuohy  do epiduralki gruba jest ale wizualnie niczym szprycha od radzieckiego roweru . Jak są rodzące takie powiedzmy 180 kg to igła jest odpowiednio dłuższa. Ciężko jest czasami mając cierpiąca rodząca która się porusza kazać jej siedzieć, kiedy brzuch przeszkadza i boli. A w pozycji leżącej jest o wiele lepiej, lezy sobie na boku i grzebiesz przy więzadłach kręgosłupa. Jak się zakłada ten cewnik u rodzącej, która wszystkie więzadła ma droga hormonów wiotkie to można szybko pójść za głęboko, opor ligamentum flavuum seu interarcuatum jest inny.

 Jak się pójdzie za głęboko to igła Tuohy robi dziurę o dużej średnicy w oponie rdzenia kręgowego. Wtedy przez te dziurkę dziurę  w pia arachnoidea spinalis wycieka płyn mózgowo rdzeniowy do przestrzeni nad-oponowej i pacjent ma ogromne bóle głowy. Nalezy albo poczekać aż się dziurka sama zaklei albo zrobić epidural blood patch z nadzieja ze zadziała.

Jak robi sie epiduralke u osoby starszej to czasami to więzadło przy przebiciu igłą chrupnie niczym rozgnieciony chips ziemniaczany na betonie.

Dlatego nauczyłem się zakładać epiduralki w pozycji bocznej. Wytrenował mnie w tym nota bene swego czasu lekarz polskiego pochodzenia, co już dobre 35 lat w Szwajcarii siedzi. Rodząca leży sobie na lewym boku i mąż trzyma dłonie swojej zony a ja pracuję.

90 procent naszej anestezjologicznej pracy to psychologia.

Zacząłem w salach porodowych w ten sposób zakładać epiduralki i nie męczyć kobiet. Doniesiono od razu szefowi że robię inaczej jak inni. Z jedna pielęgniarką anestezjologiczna Halinka było okay bo ona za rok idzie na emeryturę i mnie nawet pochwaliła - te a kto Ciebie nauczył, bo tak młodzi nie umieją. Ty coś potrafisz, okay. Tylko ze...gdyby była super w porządku powiedziała by mi - te młody słuchaj tu u nas nikt tego nie robi tak/w ten sposób i by wystarczyło. 

Bo w warunkach lazaretu nie jest ważne jak i co robisz, najważniejsze jest aby nie wychodzić z szeregu. Ani nie zostawac w tyle, ani przed szereg. Jak w życiu.  Jak robisz inaczej niz wszyscy to niektórych to ambicjonalnie wkurwia i chcą Cie upierdolić bo czuja się dziwnie.

To nie jest całkiem bez sensu. To należy także do hierarchii -skoro jako rezydent jest się niesamodzielnym i za mnie odpowiedzialność w pewnym zakresie ponosi przełożony to tu nie będzie nowych filozofii- stulenie mordeczki w kubełek i robienie jak chcą i nakazują. Od tego się jest. Położne zakładaniem PDK w pozycji leżącej sa zachwycone. Nie muszą pomagać w zginaniu pacjentki.

No ale üpo wyjasnieniu sytuacji wolno mi robic jak chce, bo szef ze mna byl. On sam nie umie w pozycji lezacej ale takie czasy ze szefowie sa bardziej administracyjni i ekonomami na zagrodzie niczym dawny chlop ekonom niz ktos kto pielegnuje relacje mistrz uczen.

Niesmak jednak pozostaje bo.. moj szef ma ocene statystyk. W lazarecie stzatystyki to rzecz najwazniejsza- okazuje sie ze robie PDK zur Geburt 218% szybciej niz srednia.

Z jednej strony mozna powiedziec - no super, gosc umie i robi, dobrze.
A z drugiej - sprowadza zagrozenie dla pacjentow bo robi szybko a wiec potencjalnie niedbale nie chcemy tu takich, niech wypatata.

W zależności od potrzeby, z okazji braku okazji.


hajse szajse wird noch hajzer

Akcje Deutsche Banku najtańsze w historii- Tak sobie popatrzmy na topnienie...Es schmelzt, es ist stinkend, Level C, Level C... Przyp...